headerphoto

Rozkaz z Gruzji

Czy minister obrony narodowej chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów? Demopol.pl

Pohukiwania w Internecie

„A więc mówicie, że jest was 50 tysięcy. Zaraz będzie pewnie i 150 tysięcy, a potem może i tysięcy 300. My możemy powiedzieć, że na ulicach było nas 800 tysięcy, a i to tylko z jednego – fakt, największego, ale jednego – miasta. W Krakowie też będzie nas więcej niż was na Facebooku, choć telepanie się przez pół Polski pociągiem po nocy wymaga ciut więcej zaangażowania niż wpis na stronie internetowej” – pisze Robert Mazurek, felietonista i publicysta. „Czy naprawdę oczekujemy od was zbyt wiele? Trochę zrozumienia i szacunku dla zmarłych, ich rodzin, dla państwa, wspólnego państwa”.

Szacunek dla państwa to również wysłuchanie i zrozumienie racji drugiej strony. A tego u Roberta Mazurka wydaje się brakować...,

„Czego tak bardzo się boicie? Rodzącego się mitu? Ale przecież jeśli istotnie ma się jakiś narodzić, to ani my, ani wy nie mamy na niego wpływu. Naprawdę sądzicie, że możemy mit zadekretować, wywołać sztucznie, nadąć?” – pisze dalej Mazurek. „To groteskowe szukanie sojuszników gdzie się da, posiłkowanie się odklejonymi od rzeczywistości monarchistami i internetową młodzią. Czegóż tak się lękacie? Że uczynimy z tych trumien fundament pod Czwartą Rzeczpospolitą, że zerwanymi z nich sztandarami będziemy łopotać i poprowadzimy Jarosława do zwycięstwa?”

Internet pojawia się w rozważaniach Mazurka często i to zawsze w pogardliwym kontekście: „Nie gniewajcie się, naprawdę nie chcę was obrazić, ale kiedy czytam wasze pohukiwania w Internecie, to przypomina mi się tych kilku urodzonych idiotów” – ocenia Mazurek przeciwników swych poglądów. I dalej ich obraża: „I nikt nie zastanawia się nad waszą kulturą osobistą, choć, dalibóg, nikczemnością jest nie uszanować ani świętego w Polsce czasu żałoby, ani trumien czekających na pochówek”.

Wiele w tym żółci i pogardy, w tym szczególnie dla internetowej młodzi. Ja zapisałem się do tej grupy na Facebooku, a Robert Mazurek jest moim rówieśnikiem. Więc może trzeba się więcej dowiedzieć o drugiej stronie, zanim zacznie się ją oceniać?

Dowiedziałem się od niezależnego publicysty, że jestem internetową młodzią, nikczemnikiem i przypominam idiotę. Zaiste dobry to tekst na święty w Polsce czas żałoby i rozmontowania politycznych barykad, zza których obrzuca się przeciwników koktajlami Mołotowa.

Źródło: Robert Mazurek, Czego tak bardzo się boicie?, Rzeczpospolita.pl, 16 kwietnia 2010.

17 kwietnia 2010

Napisz komentarz:


- Użyj wstawki antyspamowej
Włączenie tej opcji utrudni wykorzystanie Twojego adresu przez spamerów


* pola wymagane